1.stycznia.08
23:29
~
ty mnie dobrze znasz, wszystko o mnie wiesz
wiem, wybaczasz mi, że wszystko przeze mnie

i padał deszcz.
wszystko jedno. / (3)


4.stycznia.08
20:13
~
chyba nie.
wszystko jedno. / (1)


10.stycznia.08
22:28
~
6 stycznia 2006
07:27

Żadnego wstępu.
Chcę mieć tego bloga.
Potrzebuje takiej kartki,do ktorej wyłącznie ja mam dostęp.
Inni będą mogli sięgnąć po nią tylko nieświadomie

13 stycznia 2007
22:40

Znowu początek.
Wena zawsze objawia się wtedy iście niespodziewanie.
A mówią, że początki są najgorsze?

10 stycznia 2008
22:32

od nowa.
do tyłu.
więc jutro znów?
i dzisiaj przecież.




kołowrotek.
wszystko jedno. / (0)


10.stycznia.08
22:36
~
ci wszyscy ludzie to wspaniali fachowcy.
więc o co ci chodzi ?
wszystko jedno. / (2)


13.stycznia.08
01:18
~

od zawsze tęskniłam.
od zawsze tęskniłam.
od zawsze tęskniłam.


wszystko jedno. / (3)


14.stycznia.08
06:39
~

poniedziałek.
znowu ucieknę.
zawsze uciekam.

wszystko jedno. / (0)


14.stycznia.08
10:27
~
tak, jestem taka zła bo walczę z czymśtam.
z czym walczę?
systemu nie pokonam, podobno.
podobno dla mnie nie ma, bo jestem nie-podobna.
to walczę sobie.
i mam rany na wylot, i tak.
i walczę dalej i tak.
i dalej jestem zła.
ale wyraźna.
a nie bezjakościowa.


znowu.
wszystko jedno. / (0)


15.stycznia.08
23:31
~

ciągle to jutro, jutro i znów jutro.
wije się w ciasnym kółku, od dnia do dnia
aż do ostatniej głoski czasokresu.
wszystko jedno. / (4)


17.stycznia.08
23:01
~
Kiedyś to przynajmniej udzielałam sensownych rad i można było liczyć na moją rzeczowość. Ale teraz chce mi się spać.

Czy ja jestem strasznie nieszczęśliwa? Biorąc pod uwagę, że zamknięcie książki po przeczytaniu jej ostatniej strony, to chyba najtrudniejsza rzecz jaka mnie dotyka podczas rozgrywania się całego życia, to chyba nie mam ku temu nieszczęściu żadnych istotnych powodów. Kwestia, co sobie wartościuję i jak mocno to przygarniam.

To było oczywiście przejaskrawienie. Ale skarykaturowane preteksty na własną inność uwielbiają ciągnąć mnie za oba rękawy płaszcza. W przeciwne strony, zazwyczaj. To się nazywa skrajnościami.
Ale kiedy się cierpi ? Wtedy to irytuje nawet śnieg. I martwi, bo nasuwa same łkające reminiscencje. Przykro było dziś rano patrzeć na ogromny spychacz. Musiał objechać dwa budynki, bo nie miał możliwości dogodniejszego przejazdu. Facet w środku musiał się bardzo zdenerwować. Wstawać o 5 rano, by pomagać ludziom, by odgarnąć im śnieg spod stóp.

A bo co ? A bo mnie ktoś pomaga?

Codziennie wstaję chwilę po zaśnięciu. I muszę wtedy oprzeć się ręką o ścianę, by nie runąć twarzą na dywan.
Boli mnie serce od kawy i zastanawiam się czy te hektolitry kofeiny zaowocują za pół roku, i potem jeszcze za trzy.

Muszę żyć gwałtownie, a nie szczęśliwie, żeby zdawać sobie sprawę że w ogóle żyję. Więc jestem kobietą nietypową.
I podobno będzie mi ciężko w życiu. Ale jeśli 'będzie' w ogóle jakoś, to dla mnie już nieważne czy dobrze, czy źle. Ważne, że będzie.

E. Co mnie to zresztą obchodzi. Albo ta jedynka z wuefu.
To wszystko mam na własne życzenie i jestem z tego zadowolona.

Lubię wódkę. I Białoszewskiego.
Nie mam z kim pić, ani z kim czytać.

Ona myśli zbyt wiele; tacy ludzie są niebezpieczni


wszystko jedno. / (1)


17.stycznia.08
23:32
~

słowa, słowa, słowa
wszystko jedno. / (8)


18.stycznia.08
22:23
~
pod każdą władzą czuję się jak kundel.
i ta zupa pomidorowa.
przynajmniej dobra.
no co się stało?
zupę zjedz.

straciłam dziś jakieś 15 sekund z życia swojego.
jedynego!

każda moja minuta dotyka za chwilę drugiej, by spotkać się rano z nocą, i z dniem zaraz po zmierzchu.
I to wszystko jest dniem świra.
No nie chce mi się jeść, wariuję pod tymi receptami. A może szalik założę? Dzisiaj zielony. Czym ja jestem zmęczona? To od tych rękawiczek, których nie noszę wcale.
Wychodzę z mieszkania i zamykam drzwi kluczem, schodzę trzy schodki w dół i wracam, by sprawdzić czy zamknięte. Zawsze jest zamknięte i zawsze wracam. Później schodzę już dwa razy więcej schodów i przeszukuję torebkę, bo chyba zapomniałam telefonu. Telefon mi dzwoni wtedy w kieszeni, a ja wracam. Sprawdzić, czy drzwi zamknięte.
To okropne, ale zawsze wracałam.

Szukam samochodu na parkingu. Mam srebrny samochód. Srebrny i na kołach. A tu tyle ich stoi. Który to mój? Szukanie tego potwora jest jak labirynt z Minotaurem. Szukam i szukam. I otwieram torebkę, by sprawdzić czy mam telefon.
I gdzie ten samochód?

Ustępuję miejsc, chociaż mnie bolą nogi.
To jest tak jak na przejściu dla pieszych. Przechodnie czekają na chodniku i wiedzą, że to już zaraz stanie się zielone. I samochody już stoją, i zapada konsternacja. Nie wiadomo czy już przechodzić, czy jeszcze nie. Wtedy się czeka.
Ja też czekam.
Już tyle razy uchroniono mnie od śmierci. Nigdy nie patrzę na samochody, kiedy przechodzę przez ulicę. I one zawsze zatrzymują się z piskiem, tuż przed moimi stopami.

Mam cały świat u swoich zimnych stóp.





wszystko jedno. / (5)


19.stycznia.08
23:26
~

Zrobiłam kiedyś coś barzdo lekkiego.

Wrzuciłam klucz do ścieków, żeby mógł poczuć się wolny i ulec prądom. I sprzedałam mieszkanie za pół butelki wódki. Mieszkanie, ogrodowy płotek i pistacjową meblościankę.
I musiałam poczekać z tą wódką do zimy, żeby schłodzić ją w śniegu,

Zrobiłam to o 3 nad ranem.


Świtem obudziłam się w zakurzonej szczelinie, między uwierającym kieliszkiem i głośnym uderzaniem ptasich stópek o deptak.
Chyba mnie zgwałcono tej nocy, ale właściwie trudno to ustalić. To straszne, bo nie miałam wówczas zdjętego krzyżyka z szyi.
Źli są ludzie.

Przewrotne niebo pojaśniało, spływając jak rozgrzeszenie. Zostały jeszcze trzy łyki wódki, do których najboleśniej było się ustosunkować.
Wiatr ścigał przechodniów, wyprzedzając ich zawsze o dwa kroki. Czy on się nie boi poślizgnąć na cudzych grzechach?
Oddam i jego na handel, nic się dla mnie nie liczy.



wszystko jedno. / (1)


20.stycznia.08
22:43
~
żeby nie spać samotnie, śpię z telewizorem.
wszystko jedno. / (1)


20.stycznia.08
23:36
~
Budzę się, mam oczy subtelnie przerażone i boję się podnieść. A niczego poza walką już się nie spodziewam. Ciągle tylko walczę albo uciekam, bo nie stać mnie na nic więcej. Próbuję czasem się oszukać i przekonać, że kiedyś wstanę z tego przystanku i dojdę do celu.
Powtarzam te słowa jak mantrę, bo wiem że wierzyć trzeba i nadzieję mieć, by żyć. Ale jeśli po to tylko mam się zwodzić by żyć, to pytam się znów, cicho i dosadnie, najokrutniejszym pytaniem wszechczasów, które brzmi mi wciąż w sercu, jak srebrny ton dzwonka.
Przeżywam szybki dzień, dzieląc każdą jego sekundę na wszystkie złe i dobre fragmenty. Wrzucam je później do szuflad, by dokonać podsumowania w imię własnych obietnic o byciu najlepszą. Chadzam po kątach najszarszych wyrazów, by siebie przekonać, że jest jeszcze szansa. Nie znam ciągle recepty by wyleczyć mój świat, z chorych przyzwyczajeń i głośnych konszachtów. A wyciągam doń rękę, wyciągam i myślę, kiedy już się ziści i zacznie się życie.
I nastaje wieczór, a wieczór jest szczery i wmawia mi co dzień, że nie można się wybić, na tle czarno-białym. Bo już się utonęło i nic więcej z tego.
Staję przed lustrem i chcę się przekonać, czy warto było wstać znów dzisiaj rano. Czasem nie wierzę, że to ja, w tym ciele, że patrzę tymi samymi oczami, które stamtąd patrzą na mnie. Kończy się dzień i dotykam jutra, by znowu przeżyć te same pół-chwile. I to już koniec? Już nic się dzisiaj więcej nie wydarzy?
Więc zasypiam, godzę się na rozejm, jeszcze ciągle nie wierząc w smutny tragikomizm.
Miotam się od świtu do świtu, wiję się jak w korytarzach, w tym dławiącym rytuale codziennego życia. I wszystko to stawiam na szali własnych priorytetów, by stwierdzić na koniec, że nie widzę celu. Tyle mam do zrobienia w życiu, że w końcu chyba niczego nie zdołam dokonać. A gdyby tak zrobić to już teraz, by życie przestało się czepiać? I zniknąć w półcieniu księżycowych wrażeń.
Dochodzą mnie z każdej strony świata wyrzuty i wdechy, że za dużo bym chciała mieć na jeden raz. Za dużo myślę podobno i próbuję zrozumieć.
Gdybym tylko mogła mieć wybór, to może wybrałabym życie w naiwnej nieświadomości, ale skoro już postawiono mnie na piedestale, to chcę podołać i czuć wciąż, bez przerwy.


Chciałabym mieć świadomość każdej nowej sekundy i przeżywać ją całkiem na trzeźwo, ale nie mogę, bo ciągną mnie zewsząd jakieś paprochy ludzkich wyobrażeń.
Jutro nawiedza mnie w każdej mojej myśli, gdzie raczę spojrzeć tam czeka już jutro. A żeby tak, chociaż raz, natrafić na wczoraj, przedwczoraj i milion lat temu. W tej najczystszej formie wehikułu czasu, zamiast obecnych marnych imitacji.

wszystko jedno. / (4)


22.stycznia.08
22:41
~
uprawiam tę tandetną politykę kamuflażu
od rana do nocy
w schematach i skostniałych mechanizmach
jak ziemniaki, seks, wspinaczkę górską i szermierkę.
wszystko jedno. / (8)


23.stycznia.08
21:57
~
zazdrośnica.

wszystko jedno. / (2)


23.stycznia.08
22:47
~
zapomnij.
daj sobie spokój.
nie dzisiaj.

i chodźmy w deszcz.
wszystko jedno. / (1)


24.stycznia.08
17:25
~
lubię zostawiać najlepsze rzeczy na koniec, dlatego zawsze najpierw zjadam najmniej ulubione przeze mnie kawałki pizzy, segregując je stopniowo w kolejkę z tendencją wzrostową wprost proporcjonalną do ilości sera. mam taką chorą predylekcję do czekania na coś co mnie ucieszy, bo wtedy nagroda wydaje się być jeszcze atrakcyjniejsza.
a jak kupuję szampon do włosów to nigdy nie biorę pierwszej butelki z brzegu, bo moja fobia przed ludzkimi rękami miętoszącymi te butelki dosięga już szczytów. nigdy nie sięgam też po ostatnią, bo siedzi w moim umyśle chora mania teorii spiskowej i boję się, że ktoś celowo chce mnie przechytrzyć biorąc te splamione butelki z początku rzędu i przekładając je na koniec. I jeszcze drugą od końca omijam, tak dla pewności.
zawsze więc przekopuję się do trzeciej butelki od końca.
przy pakowaniu towarów rozdzielam w osobne torebki rzeczy dla siebie, i zakupy dla reszty rodziny, i jeszcze czekolady od mięs i owoce od warzyw.

tkwi we mnie paranoiczna obawa przed wymieszaniem się różnych pierwiastków bytu.

wszystko jedno. / (6)


24.stycznia.08
23:43
~
life is a tale
told by an idiot, full of sound and fury,
signifying nothing

wszystko jedno. / (2)


26.stycznia.08
18:03
~
powoli w górę
w rytm lichych pociągnięć
realnych osiągnięć, nawiniętych na szpulę
czuję jak oni
ku mnie miliony dłoni
z zamysłu by mój spokój dogonić
wydrzeć mi go ze skroni 

wszystko jedno. / (5)


28.stycznia.08
22:55
~

że też musieliśmy dorosnąć.
wszystko jedno. / (5)


28.stycznia.08
23:58
~

byłam kiedyś, ale dzisiaj wykipiałam.

z zazdrości.
wszystko jedno. / (1)


29.stycznia.08
21:19
~
w dzisiejszych realiach, gdzie szatan okazuje się być po stokroć sprawiedliwszy i stokroć życzliwszy od boga? trudno mi trwać.
wszystko jedno. / (10)


31.stycznia.08
22:14
~

dwa razy życzono mi zdrowia.
może jestem opłacalna?
wszystko jedno. / (6)


2.lutego.08
21:31
~
pamiętam, siadywaliśmy kiedyś
na podwórku w Trenchtown
obserwując hipokrytów, którzy mieszali się z dobrymi ludźmi.
wszystko jedno. / (3)


4.lutego.08
22:54
~
grecka wódka trochę jak panadol.
i trochę jak nowe życie.

wszystko jedno. / (6)


9.lutego.08
14:06
~
wczoraj.
pocałunki w korytarzach są najbardziej zwodnicze.
wszystko jedno. / (1)


11.lutego.08
21:04
~
Bóg jest martwy.
wszystko jedno. / (5)


13.lutego.08
00:30
~
więcej


?

niech te natręctwa zgniją.
wszystko jedno. / (0)


13.lutego.08
06:35
~
Byłam wczoraj na Wieży Babel.
wszystko jedno. / (2)



memk
phx
figa
nes.
suszarka
longplay
świat
tzy
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007